Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pewność siebie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pewność siebie. Pokaż wszystkie posty
Rzeczy z drugiej ręki

Rzeczy z drugiej ręki



 Zagadka .Kiedyś symbol wstydu, dzisiaj powód do dumy. O co chodzi? O rzeczy z drugiej ręki. Jedni kupują bo muszą, inni bo to teraz modne, a jeszcze inni bo chcą ograniczyć konsumpcjonizm przy czym dbają o środowisko.


Ubrania z drugiej ręki

Mam wrażenie że brzmi to lepiej niż ubrania używane. Ludziom mało kiedy przechodzi przez gardło, to że kupili np.sukienkę na szmateksie. Zamiast tego ładniej brzmi ,,ta sukienka jest z drugiej ręki, znalazłam ją w pobliskim second hand'zie''. Sama kiedyś przysięgałabym w żywe oczy, że nie mam nic takiego. Coś po kimś było przecież takie ohydne, kojarzące mi się z totalnym ubóstwem. Pamiętam, że jak wchodziłam do szmateksu, trzy razy się oglądałam zanim weszłam do budynku, żeby przypadkiem mnie ktoś nie zobaczył. Ale to wtedy byłby dla mnie wstyd....

Teraz jest inaczej

Z modą jakoś mi nie po drodze, nie będę nosić czegoś co nie jest w moim stylu. Przez to często mam tak, że jadę na zakupy i wracam z niczym. Tracę przy tym kilka godzin. Jedyne co przywożę to bolące nogi. Więc czasami szukam czegoś na szmateksach(tak nie boję się tego słowa) lub na Vinted. Ta druga opcja jest dla mnie wygodniejsza, bo nie muszę jechać w ciemno z nadzieją, że może coś kupię.

Po co przepłacać

Z drugiej szafy mam kardigany, które w sklepach kosztują ok.50-60 zł, a tam mogę je znaleźć do 10 złotych w idealnym stanie. Małą czarną kupiłam tam za złotówkę, to jedna z moich ulubionych sukienek. Jesienią upolowałam płaszcz( z Vineted), takiego fasonu już długo szukałam, bo każdy odstraszał ceną, która zaczynała się od 400 zł, a tu mam w idealnym stanie za 30 zł. Teraz upolowałam ciekawą torebkę, idealną na nadchodzącą wiosnę i lato.



Używam jej okazjonalnie, tydzień temu dopełniła moją stylówkę na weselu. Nikt takiej nie miał, więc nie mogłam jej pomylić 😜

Jestem ciekawa co sądzicie o takich ''zakupach'', jesteście na tak czy na nie? 
Trzymajcie się
Ruda 💚
Pokochaj siebie

Pokochaj siebie



Możesz kochać męża, dzieci, przyjaciółkę ,dziewczynę, psa, kota, pracę, Boga...ale czy Ty kochasz siebie?Tak już się utarło, że społeczeństwo przyjęło definicję miłości jako uczucie do kogoś ,czegoś ale jakoś tak wszyscy zapominają o sobie. 

Dlaczego?

Bo kochać siebie jest trudno. A jak już próbujemy się skupić na sobie to mówią EGOISTA. Egoistycznie myślisz, robisz mówisz...Szkoda, że te słowa wypowiadają z pobudek egoistycznych , bo jak ona/ona kocha siebie to nagle zagrożone może być poczucie ''ja'' tej osoby. Niestety prawda jest brutalna. Ale to co kochasz może zrobić ,,jebs'' i się skończyć. Co Ci wtedy zostanie? Ty. Tylko Ty, bo od siebie nie uciekniesz. Twój upierdliwy cień i odbicie w lustrze pozostanie z Tobą do śmierci. Więc chcesz czy nie.,musisz pokochać siebie. No może nie od razu. Najpierw próbuj się ze sobą zaprzyjaźnić. 
Brzmi mądrze, psychologicznie ale nie o to mi chodzi. Spróbuj teraz pomyśleć co lubisz robić. To może być głupie tak bardzo że aż infantylne, ale co z tego.To Twoja sprawa i masz do tego prawo. Wiecie co ja lubię? Kolorowanki. Serio. To nie musi być poważna kolorowanka dla dorosłych, bo przyznaję z ręką na sercu że parę obrazków z książki do kolorowania mojego dziecka przejęłam gdy ono nie widziało. Co inni na ten temat mogą powiedzieć gdy wśród nieudolnych prób pomalowania obrazka znajdą idealnie pomalowane kwiatki? Nie wiem, wisi mi to.
I Tobie też powinno.

No to jak zacząć?

Zrób sobie taką listę, na lapku, telefonie, kartce, jak lubisz. Napisz co lubię i wpisuj co przyjdzie Ci do głowy. Możesz sam/a siebie zaskoczyć. Kolejnym krokiem będzie robienie tego. Skoro sprawia Ci to przyjemność-> poprawi Ci humor->dobry humor-> zadowolenie-> wyższa samoocena-> zaczynasz lubić przebywać w swoim towarzystwie bo zaczynasz dobrze się bawić- > szukasz czasu dla siebie bo Ci się podoba takie coś Tylko dla Ciebie-> stajesz się sobie bliższa ❤

Czy ja to praktykuje? 

Próbuję. Ale tak jak mówiłam, kochać siebie jest trudno, bo zawsze znajdziesz coś co przeszkadza. Mimo to stram się nie poddwawac. Jak na razie moje życie po swojemu daje mi jako taką satysfakcję, więc wiem że jestem na dobrej drodze. Ile potrwa moja droga do pokochania siebie? Nie wiem. Wiem jedynie że to nie jest ważne, kiedyś w końcu się uda. I takiego podejścia życzę i wam. 

Trzymajcie się ciepło
Ruda 💚

P.S. Uprzedzając pytania, czy te tutaj czy na Fb, nie nie zostawił mnie mąż , mamy się świetnie 😄

Nie mam się w co ubrać

Nie mam się w co ubrać




Nieważne praca, grill czy grubsza impreza, Ty nie masz się w co ubrać... Też tak miałam. Ile ja się poradników naczytałam, ile blogów przeglądnęłam żeby nie mieć tego problemu. No dobra, nie mieć problemu to zbyt wielkie słowo ale teraz w 90% go nie mam.
By ułatwić wam szukanie co zrobić żeby mieć się w co ubrać, powiem wam co ja zrobiłam.


1.Wyrzuciłam zbędne ciuchy.

Przyznam nie obyło się bez żalu nad tym czy tamtym, bo fajne bo ciekawe,tylko co z tego gdy w tym nie chodzę? Jak się do tego zabrać? 
Weź sobie worek na śmieci/duży karton i zacznij przeglądać szafę. Ważne jest by wyrzucić wszystko z kategorii:
  • jeszcze schudnę- chyba ze ostro wzięłaś się za siebie, to odłóż je osobno i schowaj na dnie szafy.
  • jakbym przypadkiem przytyła
  • będzie po domu
  • w sam raz na malowanie- wierz mi jeśli będziesz robić remont, możesz przy okazji kupowania farby wskoczyć na ,,szmaty'' i kupić coś po 1, 2 zł.. 
2.Przygotowałam gotową szafę

Co to gotowa szafa? Gotowa szafa tj. gdy otwieramy ją, ściągamy losową rzecz z wieszaka i możemy wychodzić. Przydaje się rano gdy wstajesz do pracy i nie wiesz jak się ubrać ale tu czeka na Ciebie gotowa koszula pasująca do spodni lub sukienka (niekoniecznie tak jak radzą -mała czarna) . Warunek jest jeden, ma być wyprasowane.

3. Pomyśl co kupujesz

To w sumie powinnam wrzucić jako punkt 1. Wiecie co ja kupowałam z wielką namiętnością? Koszulki. Tak koszulki i jak praca to okazało się że w szafie nic oprócz dwóch eleganckich bluzek nic nie mam, ba jedna od dołu przez noszenie jej w spódnicy była porządnie zmechacona, ale jakoś tak nie zwracałam na to uwagi bo ''stroić się'' miałam okazję tylko przy wyjściu do kościoła..

4.Idź na zakupy.

Po przeglądnięciu szafy będziesz wiedziała czy potrzebujesz jakiś spodni, spódnicy lub sukienki z odpowiednią długością ( tu miałam duuuuży problem).Nie powiem tu że masz od razu szaleć. Mnie też nie stać na wymianę całej garderoby a większość rzeczy kupuję na przecenach lub w sklepach typu Pepco, Szachownica, Sinsay, a czasami na ,,szmateksach''. Ja ulubioną sukienkę mam za 1 zł, nawet zdjęcie do dyplomu w niej mam :D Podglądnij profil StylOly nieraz ma takie stylizacje że kopara opada że ciuchy to tylko ...Pepco..  A i jeszcze coś. Staraj się przymierzyć coś innego niż Twój styl. Może okaże się w sam raz a jak nie odwieś w sklepie bez żalu. No i też jak masz to idź z kimś. Ale ten KTOŚ ma być szczery. Bo jak wyglądasz w czymś jak świtezianka to ma Ci powiedzieć a nie mówić '' ojej jak słodko wyglądasz. Pamiętaj też że jak ktoś mówi TAK a Ty mimo jego kurwików w oczach wiesz że źle się czujesz to też odpada. Podsumowując ten punkt:
  • zakupy rób według finansowych możliwości
  • spróbuj czegoś nowego, ale nic na siłę (!)
  • jak masz jak idź z jakimś krytycznym okiem
  • kupuj tylko to w czym wiesz że na pewno będziesz chodzić.


5.Bądź zadowolona 

Proste nie? To tylko tyle a zobaczysz różnicę.

Trzymajcie się 
Ruda 💚

Czego mi brakuje..

Czego mi brakuje..

Zastanawiając się co jutro będę robić w moim ''kochanym'' mieście przyszło mi coś do głowy. To coś dotyczy mnie ale pewnie i Ciebie, a zatem ''czego mi/Tobie brakuje..''? 

A więc mi brakuje prywatnego życia, takiego jak miałam kiedyś tylko ja i JA. Nie żeby było mi źle z mężem, wręcz przeciwnie bo to chłop jakich ze świecą szukać ale mimo to brakuje mi takiej osobistej przestrzeni. Nie oszukujmy się ''siedząc w domu'' nie ma za bardzo możliwości na chwilę samotności, chyba że zamknęłabym się w garażu.... tak tam nikt by nie wszedł bo w naszym nie ma okna😜



Lubiłam kiedyś te momenty gdy byłam tak po prostu sama ze sobą. Stad też zamierzam wprowadzić to w życie i choć raz w tygodniu spędzić ze sobą godzinę. Taka randka ze sobą. Zaczynam jutro i już nie mogę się doczekać. Nie nie myślcie o zbereźnych rzeczach, po prostu idę na kawę i zamierzam bezczelnie gapić się na ludzi przez okno😜. Tak po prostu, tak sama, tak dla siebie.

Ps. Jutro napiszę jak było 💓😍
Idealny moment..nie istnieje

Idealny moment..nie istnieje

Dzień jak co dzień , praca, dom, przeglądasz Facebooka, Instagrama i myślisz- ci to mają fajnie, też bym tak chciała. Dlaczego więc nie spróbujesz? Rozumiem lot na księżyc to czysta abstrakcja dla zwykłego Kowalskiego, ale inne rzeczy? Większość jest w zasięgu ręki ale Ty czekasz. Myślisz że z samego wzdychania coś przyjdzie, że nagle wstaniesz i będziesz wiedział że to jest TWÓJ dzień, że dzisiaj ptaszki nawet ćwierkają dla Ciebie? Nie ma czegoś takiego. Niestety, ale idealny moment nie istnieje. Prawda jest taka że trzeba ruszyć dupę. Tylko tyle i aż tyle.



W internecie jest mnóstwo kursów na to by Ci się zechciało wreszcie, ludzie naiwni go kupują bo łudzą się że dzięki temu nagle będą tacy super zorganizowani,zmotywowani do działania i czego się nie dotkną będzie im szło super. To tak nie działa. Bo przede wszystkim trzeba chcieć coś zmienić.

Codzienność jest taka bezpieczna, wiemy jakie ma skutki konkretne działanie, za bardzo nic nas nie zaskoczy, bo na większość jesteśmy przygotowani. Zmiany są inne. Nie wiemy co się stanie, czy nam się to uda, co inni powiedzą gdy poniesiemy porażkę. Przez to większość woli ponarzekać ale nie próbuje nic zmienić bo czuje się bezpiecznie. Do tego dochodzi mobilizacja, bo nawet jak się nie boimy to samym ,,chceniem'' nic się nie osiągnie

Ja tak zrobiłam ostatnio. Marzył mi się kurs paznokci. Gdybałam, jakby fajnie było gdybym się na niego zapisała?Nie. Czy niebo się zawaliło bo nie zaplanowałam tego godnie tylko z marszu zadzwoniłam? Nie Dlatego od teraz gdy coś mi przyjdzie do głowy po prostu to robię. To tylko tyle. Spróbuj, odważyć się nie jest trudno gdy nie myślimy o tym w nieskończoność. Spróbuj bo może to Twój czas, twoja chwila.
Ja kciuki będę trzymać. <3

Paulina

Hybrydowe szczęście

Hybrydowe szczęście

Do tego wpisu przymierzam się już jakiś czas ale jakoś tak ciągle było coś ważniejszego, nie mówiąc już o tym że życiowo nie wyrabiam ostatnio. A więc chciałam się pochwalić. Chyba znalazłam swojego konika. 😊



Wszystko zaczęło się od zamówienia sobie zestawu do hybryd, początkowo na ''spółę'' z siostrą. Piszę początkowo, bo już miesiąc później nabyłam swoja lampę. No i zaczęła się zabawa. Początkowo wychodziły mi różnie, jednak widzę że z czasem nabieram coraz większej wprawy. 








 Od dawna nic mnie nie cieszyło tak jak robienie paznokci. Teraz jak mówię o tym innym to czasami widzę ten wzrok ''politowania'' no i trochę czuję się jak pustak. Serio.. Ale ja to rozumiem, bo sama kiedyś tak patrzyłam na dziewczyny które zawsze miały nienaganny makijaż albo właśnie paznokcie. Tak patrząc na to z perspektywy czasu zawsze to we mnie siedziało, ale takie osoby są w naszym społeczeństwie piętnowane, więc bałam się wyśmiania. Pamiętam jak koleżance zawsze dostawało się w szkole za kolorowe paznokcie. To jest śmieszne, że dalej w szkołach panuje przekonanie że jak ktoś ma makijaż albo kolorowe długie paznokcie to nic z niego nie będzie.Chociaż szkoły szkołami ale w życiu też tak jest. Osoby zadbane uznawane są za leniwe, a w domu to sobie leżą i pachną...a jak już jest się żoną to olaboga co ten chłop z nią ma.. 😜

Dobra bo zaczynam odbiegać od tematu. Cieszę się że znów odnalazłam radość życia. Może dzięki temu znowu będę potrafiła cieszyć się nim tak jak kiedyś. I wam też życzę żebyście tak szybko nie rezygnowały z tego co wam sprawia przyjemność, nie patrzcie na to co inni powiedzą ważne że Wy jesteście szczęśliwe 💗
Moc kiecy, czyli dlaczego w sukienkach czuje się inaczej

Moc kiecy, czyli dlaczego w sukienkach czuje się inaczej

No i chyba jednak będziemy mieć w tym roku zimę. Za oknem coraz bardziej nieprzyjaźnie, nawet coraz częściej nie wieje a ''pizga złem''. Nie wiem jak wy ale ja nie mogę się doczekać zimy. To trochę śmieszne w moim przypadku, bo wolę żeby było mi gorąco niż zimno, jednak ten klimat gdy jest biało to jest coś. Ale dziś nie o zimie ale o mocy kiecy będzie 😜

Rys własny

Ostatnio przeczytałam wpis na blogu Ani , a dokładnie wpis że,, życie jest za krótkie na bawełniane gacie który wzięłam sobie do serca. Bo czy tak nie jest że to ubrania są dla nas a nie my dla ubrań? Podchodząc do jakiegoś ubrania, że a nie to na niedziele, na zakupy się nie nadaje, jest bez sensu no nie? Bo faktycznie jest tak,że mając na sobie cokolwiek, wyglądając byle jak , tak się czujemy. Kilka miesięcy temu zaczęłam dość często chodzić w sukienkach. W sumie zaczęło się to już w ciąży, bo to było najłatwiejsze do ubrania. Teraz bardzo rzadko chodzę w spodniach. I wiecie co? Powiem wam że sukienki (ale też spódnice) mają moc. Nie potrafię określić dlaczego ale mając je na sobie mam +100 do pewności siebie. Wtedy nie tylko jakoś tak czuję się inaczej psychicznie, ale nawet mój sposób chodzenia jest inny....serio 😜

Podrzucam piosenke, która choć nie do końca na temat, ale bohaterka jest pewna siebie i o to właśnie chodzi 😜






A wy nosicie sukienki, spódnice? Jak się w nich czujecie? 😉



Copyright © 2014 By żyć po swojemu , Blogger